Ewidencja gruntów

Okazuje się, że kwalifikacja naszej nieruchomości, w ewidencji gruntów, nie jest jednoznaczna i urzędnicy w tym zakresie mają tak dowolność, jak też popełniają przy tym wiele błędów. Ważnym momentem dla wpisu nieruchomości do ewidencji jest przykładowo zakończenie budowy. Geodezyjna inwentaryzacja powykonawcza jest częścią dokumentacji budowlanej. W niej uprawniony geodeta określa zakres i typ zmian, które budowa obiektu spowodowała na nieruchomości i dokonuje jej kwalifikacji – chodzi o nadanie jej określonego symbolu. Operat geodezyjny z takimi wskazaniami będzie zgłoszony do ewidencji gruntów i budynków.

Trzeba zaznaczyć, że sposób zaewidencjonowania nieruchomości będzie miał wpływ na jej opodatkowanie. Warto więc przy tym unikać błędów, które mogą być kosztowne.

Miejscem, w którym najczęściej pojawiają się nieprawidłowości jest właśnie oznaczenie nieruchomości – nadanie jej symbolu. Szczególnie gdy nieruchomość nie jest zabudowana w całości albo gdy jest zajęta w sposób niejednolity, różnymi obiektami. Przepisy prawa w przypadku wielu terenów przewidują, że mogą być zakwalifikowane jako tereny mieszkaniowe, przemysłowe albo inne zabudowane pod warunkiem, że nie są wykorzystywane do innego celu, które uzasadniałby ich zaliczenie do innej kategorii. Stosowanie tych przepisów prawa budzi najwięcej wątpliwości. Warto zatem zwracać uwagę, na to w jaki sposób geodeta albo urzędnik w ewidencji zakwalifikował naszą nieruchomość.

Od odmowy zaktualizowania ewidencji zgodnie z naszym wnioskiem przysługuje odwołanie. Nie jest to jednak jedyna droga prowadząca do zmian w ewidencji. Zależy to od rodzaju wpisu na podstawie, którego dane do ewidencji zostały wprowadzone. Kwestia ta decyduje o tym, w jaki sposób można je zaskarżyć.

Zatrzymanie dowodu rejestracyjnego przez policjanta

Policjant też urzędnik. W przypadkach prawem określonych ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu. Na przykład, gdy nie ma ważnych badań technicznych. Wtedy policjant wystawia pokwitowanie. Na jego podstawie można użytkować pojazd przez 7 dni. Zatrzymany dokument jest przesyłany do organu wydającego i jest wydawany po ustaniu przyczyny zatrzymania. Czy jednak policjant lub Policja w terminie 7 dni ważności pokwitowania przesyła zatrzymany dowód rejestracyjny do organu? Nie. Zatem gdy nawet brakujące badanie techniczne zostanie wykonane i właściciel pojazdu zwróci się do organu, w terminie 7 dni, po zwrot dowodu rejestracyjnego, okazuje się, że niekoniecznie dowód ten będzie na niego czekał. Policja nie wysyła ich terminowo. Natomiast można zakładać, że musi to zrobić niezwłocznie. Czy 7 dni na odesłanie zatrzymanego dowodu to zbyt krótki czas ? Nie. Wynika to z opieszałości policjantów-urzędników!

Załącznik do decyzji administracyjnej

Załącznikami do decyzji administracyjnych nie może być byle co, byle jak i byle gdzie. Przepisy prawa jasno to określają. Urzędnicy jednak często nie przestrzegają tych reguł i załączniki z jednej sprawy załączają do innej, wprowadzają załączniki nieprzewidziane w ustawie, albo w ogóle je pomijają. Niesie to negatywne konsekwencje dla adresata decyzji. Gdy posługuje się nią przed innymi organami i urzędami, powstają problemy z wykonaniem takiej decyzji. Błędne określenie załączników może nawet prowadzić do jej uchylenia lub stwierdzenia nieważności. Warto więc pilnować, w jaki sposób określone są w decyzji załączniki. W razie błędów w tym zakresie konieczne jest ich korygowanie. Można to zrobić na wniosek, ale także organ może i powinien zrobić to z urzędu, nawet bez inicjatywy wnioskodawcy.

Przydomowa oczyszczalnia ścieków czy kanalizacja ?

Okazuje się, że o tym czy na danym terenie może zostać zainstalowana przydomowa oczyszczalnia ścieków, nie decydują urzędnicy, lecz tak im się wydaje.

Gminy na terenie kraju określają w miejscowych planach, że odbiór ścieków odbywa się tylko za pomocą kanalizacji gminnej. To często fikcja. Podłączanie kolejnych domów do tej sieci, szczególnie oddalonych od zwartej zabudowy, odbywa się na koszt ich właścicieli. Jednocześnie zakazuje się im budowę własnych przydomowych oczyszczalni ścieków. Takie działanie urzędników jest nielegalne. Jak pokazują wyroki sądów, nie wystarczy w miejscowym planie wpisać, że gmina jest skanalizowana. W przypadku braku realnej możliwości odprowadzania ścieków do kanalizacji – bez rozbudowy sieci kanalizacyjnej – można stosować przydomowe oczyszczalnie ścieków. I to pomimo tego jak brzmią zapisy miejscowego planu. Sądy jasno podają, że to na gminie ciąży obowiązek stworzenia warunków do podłączenia danej nieruchomości do kanalizacji. Jeśli tego nie realizuje, to właściciel ma prawną możliwość zainstalowania własnej przydomowej oczyszczalni ścieków.

Terminy – czy ktoś tego pilnuje?

Terminy w sprawach urzędowych mogą mieć dwojakie znaczenie. Pierwsze to terminy wyznaczane przez urząd petentowi na dokonanie jakichś czynności – przykładowo na uzupełnienie dokumentów. Tutaj jest duże pole manewru i terminy te mogą być wyznaczane dość swobodnie, ale nie dowolnie. Oznacza to, że mają być też dogodne dla petenta.

Drugi rodzaj terminów, to te które określają czas, w którym urząd ma załatwić sprawę. Tu, już dowolności nie ma. Przepisy prawa jasno określają kiedy dana sprawa ma być załatwiona. Jeżeli urzędnik nie przestrzega tych terminów, może i powinien ponieść konsekwencje, w tym finansowe.

W niżej opisanej sprawie, wystąpiły oba rodzaje terminów i w obu tych przypadkach urzędnicy popełnili błędy.
Sprawa dotyczyła zatwierdzenia projektu budowlanego tzw. zamiennego. Do jego przygotowania konieczna była decyzja o warunkach zabudowy i inne materiały. Wobec tego do organu złożono wniosek o przedłużenie terminu do przedłożenia wspomnianego projektu. I tu zaczęły się schody. Organ przez wiele miesięcy nie wiedział, co z nim zrobić. Najpierw próbował prowadzić sprawę o zmianę decyzji, podczas gdy wniosek dotyczył zmiany terminu, a nie decyzji. Kolejno próbował przekazać wniosek do organu II instancji – ten jednak upomniał go, że sprawy wpierw załatwiane są w I, a nie II instancji. Wnioskodawca miesiącami nie mógł doczekać się prawidłowej reakcji na swój wniosek. To znów sprawiło, że organ II instancji zarzucił organowi I instancji przewlekłość i nakazał niezwłocznie załatwić sprawę. Ostatecznie organ I instancji w końcu uwzględnił wniosek w całości i przedłużył termin w sposób dogodny dla wnioskodawcy. Po drodze naruszył jednak szereg przepisów prawa dotyczących terminów.

Podsumowując, posługiwanie się terminami urzędowymi wymaga wiedzy zarówno po stronie urzędnika jak i petenta.

Sąsiad może przeszkadzać

Planując inwestycję – przykładowo budowę lub rozbudowę domu, często nie uświadamiamy sobie, że sąsiad może brać udział w naszym postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę lub innej decyzji administracyjnej. Przepisy prawa w tym zakresie wprawdzie wprowadzają kryteria pozwalające ocenić czy sąsiad lub inna osoba może brać udział w „naszym” postępowaniu, jednak ich stosowanie w praktyce przez urzędników budzi wiele wątpliwości i rodzi wiele nieprawidłowości.

Organowi prowadzącemu sprawę nie może się wydawać, kto może, a kto nie może – poza inwestorem – brać udziału w jego sprawie. Nie decydują też żadne względy słuszności. Nie jest też dopuszczalne działanie na wszelki wypadek. Poprawne stosowanie prawa winno prowadzić do jasnego i precyzyjnego ustalenia osób, które mogą być stronami postępowania. Organy często na wyczucie zawiadamiają inne osoby lub instytucje o prowadzonym postępowaniu. Sugerują w ten sposób, że mogą brać w nim udział. To błąd. Działania tych osób mogą często opóźnić lub utrudnić wydanie decyzji. Dzieje się tak gdy rozpoczną kierowanie pism i innych żądań do urzędu w „naszej” sprawie. Natomiast często nie ma żadnych podstawy nawet do prowadzenia z nimi korespondencji.

Organy robią tak też dlatego, że tak samo postępowali w innych podobnych sprawach. Pojęcie „podobnej sprawy” nie istnieje. Nie ma dwóch takich samych spraw. Nawet pozornie identyczne, są odmiennie kwalifikowane w sensie prawnym.
Dlatego też ustalenie kto może, a kto nie może brać udziału w naszej sprawie wymaga prawidłowego zastosowania przepisu prawa, który o tym decyduje. I tak, czasami nawet bardzo odlegli sąsiedzi będą mieli prawo występowania w naszym postępowaniu. A czasami nawet najbliższy sąsiad, ten „zza miedzy”, nie będzie miał prawa do działania w „naszej” sprawie. A zatem sąsiad zawsze może zgłaszać pewne oczekiwania lub nawet przeszkadzać w sprawie, lecz nie zawsze urząd obowiązany jest to uwzględnić.