Czy urzędnik może żądać oryginału dokumentu?

W postępowaniach administracyjnych wszelkiego rodzaju wnioski i podania, popiera się dokumentami, które mają uzasadnić zgłoszone żądanie. Problem polega jednak na tym, gdy dokument nie jest złożony w oryginale, lecz w kopii, a znów oryginał jest petentowi albo potrzebny do innych celów, albo zwyczajnie petent nie chce się z nim rozstawać. Co więc zrobić w sytuacji gdy urzędnik upiera się, że do sprawy koniecznie potrzebny jest oryginał dokumentu?

Przepisy prawa przewidują, że jeżeli dokument znajduje się w aktach organu państwowego to wystarczy przedstawić urzędowo poświadczony odpis lub wyciąg z tego dokumentu. Poświadczenia dokonuje organ, który go wydał. Jeśli petent sam nie może go uzyskać, zwróci się o to organ prowadzący sprawę. W związku z tym błędna jest praktyka urzędników, którzy przerzucają te obowiązki na petenta. Z przepisów prawa jasno wynika, że organ może i powinien pomóc w uzyskaniu dokumentu. 

Kolejną opcją jest przedłożenie oryginału dokumentu urzędnikowi, który może poświadczyć zgodność jego odpisu z oryginałem. Wtedy ma on moc dokumentu urzędowego. Jest to kolejna możliwość zachowania posiadanego oryginału dokumentu. 

W urzędach często słyszy się, że tylko notariusz może poświadczyć zgodność odpisu dokumentu z oryginałem. To znów jest do wprowadzanie petentów w błąd przez urzędników. Zgodnie z przepisami prawa zamiast oryginału dokumentu strona może złożyć odpis dokumentu, jeżeli jego zgodność z oryginałem została poświadczona przez notariusza, ale także występującego w sprawie pełnomocnika strony będącego adwokatem, radcą prawnym, rzecznikiem patentowym lub doradcą podatkowym. To rozwiązanie jest o tylko korzystniejsze, że pełnomocnicy – poza poświadczeniem dokumentów – obowiązani są chronić interesów reprezentowanych stron, a notariusz takich obowiązków nie wykonuje.  

W związku z powyższym, wykorzystanie tych możliwości, może uchronić przed utratą oryginału dokumentu w urzędzie. 

Budynek, to nie budowla

W podatku od nieruchomości znaczenie ma to, czy dany obiekt będzie uznawany za budynek czy budowlę. Inne są wtedy zasady jego opodatkowania. Przepisy w tym zakresie nie są jasne, lecz taka sytuacja, po stronie urzędników, przewiduje konieczność ich tłumaczenia na korzyść podatników. Czy faktycznie przestrzegają tej zasady?

Nie trudno uznać, że jest odwrotnie.

Aby dany obiekt był kwalifikowany jako budynek (w prawie podatkowym) musi spełniać następujące cechy: musi posiadać dach, ściany i fundament oraz być trwale związany z gruntem. Jeśli dany obiekt ma wszystkie te właściwości, to jego inne cechy, nie mają prawnego znaczenia. Błędem ze strony urzędników jest przyjmowanie funkcji takiego obiektu, jego przeznaczenia, powiązania z inną infrastrukturą itd. Odwoływanie się do takich dodatkowych kryteriów jest sprzeczne z prawem. Jest to przejaw stawiania wymogów nieznanych ustawie.

Błędna kwalifikacja trafostacji przez urzędników wynika z chęci ich wyższego opodatkowania. W przypadku budowli stawka podatku uzależniona jest od ich wartości, natomiast w przypadku budynków – od metrażu. Rolą podatnika jest więc dokonać prawidłowego ich zgłoszenia, a rolą urzędnika – kwalifikacji. W razie dalszego stosowania kryteriów pozaprawnych, jedynie postępowanie podatkowe lub sądowe może doprowadzić do przywrócenia stanu zgodności z prawem.